wtorek, 10 lipca 2012

"Big in Japan"


W niedzielę, postanowiłam pozwiedzać okolicę. Sama, żeby móc w pełni chłonąć azjatyckość miejsca. W ramach oswajania metra wybrałam się do dzielnicy Ikebukuro, gdzie znajduje się, drugi co do natężenia ruchu ludzi, dworzec metra w Tokio. I rzeczywiście, tłum nieprzerwanie pędzi, każdy w swoją stronę, do tego stopnia, że zmiana kierunku jest trudna, trzeba szukać luk między przechodniami, bo nikt ani mysli się zatrzymać.
Wejście na stację Ikebukuro.

Ikebukuro jest to też dzielnica sklepikarzy i domów handlowych. Jednak nie mają one nic wspólnego z polskimi marketami. Po drodze natknęłąm się na trzy wielkie sklepy rtv/ agd, każdy po ok 7 pięter, a na każdym piętrze, ogromna powierzchnia sklepu wypełniona najróżniejszym asortymentem. Wybór ogromny, samych myszek do komputerów cztery alejki i kilkadziesiąt modeli, niestety ceny wysokie.
Oprócz tego całe mnóstwo mniejszych sklepików, praktycznie ze wszystkim,  kosmetyki, gadżety, gitary:), ubrania, i oczywiście, na każdym kroku, telefony komórkowe. Co tylko można  chcieć kupić, to na pewno tutaj jest.
Jeden z domów handlowych.

W Ikebukuro trafiłam też do gigantycznego centrum handlowo-rozrywkowego Sunshine City. Ale tym razem moim celem nie były sklepy, a taras widokowy, mieszczący się na 60 piętrze wieżowca. Winda mknie z prędkością 600m/min, więc na szczycie, czyli wysokości 250m, jest się po kilkunastu sekundach. Z tarasu można zobaczyć panoramę całego Tokio, wrażenie jest niesamowite. Zanim w pełni nacieszyłam się widokiem, zrobiło się ciemno. Mogłam więc podziwiać Tokio także nocą. 
Tokio za dnia.


Tokio nocą.
Warto wspomnieć też kilka słów, o zabudowie miasta. W Tokio jest się otoczonym przez wieżowce. Do tego stopnia, że nie tylko niemożliwym jest dostrzeżenie linii horyzontu, ale także ciężko dostrzec położenie słońca. Przekonałam się o tym, gdy próbowałam zlokalizować Sunchine City, a w moim przewodniku jedyną informacją było, że znajduje się ono we wschodniej części miasta. No dobrze, tylko gdzie jest wschód? Chyba powinnam zainwestować w GPS, albo przynajmniej w kompas.

Więc Big in Japan? I tak i nie. Tak, bo większość Japończyków jest mojego wzrostu i wreszcie nie muszę zadzierać głowy do góry gdy z kimś rozmawiam.
Nie, bo wieżowce, bramy, zwyczajne domy, wszystko inne poza samymi Japończykami, jest ogromne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz