Czym byłby pobyt w
Japoni bez skosztowania prawdziwego japońskiego sushi?
Zwłaszcza, że
niedawno poznałam prawdziwą koneserkę tego dania.
W Tokio najlepsze
sushi można dostać nas Tsukuijishijo, tuż koło targu rybnego, a targ ten, czyli
Tsukuji Market, to jedno z miejsc w Tokio, które po prostu trzeba zobaczyć.
Targ najlepiej
zwiedzać o 4 rano, kiedy to odbywają się aukcje tuńczyków. Niestety jest to
prawie niemożliwe, ze względu na kompletny brak transportu nocnego w Tokio.
Pierwsze pociągi wyruszają ok 5 rano,
więc o ile ktoś nie chce nocować na stacji metra, dojazd na targ jest
praktycznie niemożliwy.
Dygresja:
To kolejna
zadziwiająca rzecz - w metropolii liczącej sobie ponad 30 mln mieszkańców,
ostatnie pociągi odjeżdżają ok. północy,
następny kurs jest dopiero wczesnym rankiem. Można więc pomyśleć, że
japończycy potrafią imprezować, w końcu jak się bawić to do samego rana. Nie w
Tokio. Tutaj większość imprez kończy się przed północą, tak by możliwy był
powrót do domu ostatnim pociągiem. Dla opieszałych pozostaje poczekać do rana w
sklepie z mangą - te zawsze są otwarte i wielu japończyków tak właśnie spędza
noce , siedząc w sklepie i czytając
mangę.
Koniec dygresji.
My postanowiłyśmy
pojechać na targ ok. 7 rano i nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to,
że o tej porze Tsukuiji Market jest zamknięty dla turystów. Po porannych
aukcjach tuńczyków, dopiero ok 9.00 wpuszczane są grupy zwiedzających.
Ale Polak potrafi, a
dwie Polki tym bardziej :). Zwłaszcza wtedy, gdy obie wychodzą z złożenia, że
jeżeli czegoś nie da się zrobić, to trzeba zrobić tak, żeby się dało. W końcu nikt nie powiedział, że koniecznie
musimy korzystać z wejścia od frontu.
Ale dość o łamaniu japońskiego prawa, wróćmy do ryb.
| Tsukuiji Market |
Na tym, oficjalnym
tokijskim targu hurtowym, można dostać dosłownie wszystko. W hali piętrzą się
olbrzymie tuńczyki, owoce morza wszelkiego rodzaju i do tego całe mnóstwo ryb,
których nazw nawet nie znam. Część ryb oprawiana
jest na miejscu, część jest tylko wywożona na miejsce przeznaczenia w ogromnych
skrzyniach.
| Rybi oprawcy. |
Aż trudno poruszać się w zatłoczonych alejkach, pełnych wciąż
ociekających wodą ryb, wśród porannego pośpiechu i gwaru.
| Macki, macki wszędzie. |
Po wizycie na targu,
postanowiłyśmy skosztować sushi. Dla mnie było to pierwsze doświadczenie z surowymi rybami. I podobno, jeżeli choć raz spróbuje się prawdziwego sushi w Japonii, to już żadne inne nie będzie smakować równie dobrze. Czyżby pierwszy raz miał być zarazem ostatnim? Mam nadzieję, że nie, bo pomimo początkowego sceptycznego podejścia, muszę przyznać, że danie mi smakowało. Nawet jeśli, w przeciwieństwie do mojej znajomej, kompletnie nie odróżniam halibuta od makreli.
![]() |
| Maki i sashimi. |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz