niedziela, 8 lipca 2012

"I'm an alien, I'm a legal alien,
I'm a polish woman in Japan"


Tokio przywitało mnie... deszczem?!

A to dlatego, że w Japonii istnieją nie cztery pory roku, a pięć. Pomiędzy wiosną, a latem jest jeszcze pora deszczowa zwana tsuyu-iri. Trwa od początku czerwca do drugiej połowy lipca i charakteryzuje się wysoką wilgotnością powietrza oraz obfitymi opadami deszczu. Na szczęście już się kończy, ale mimo wszystko, moje pierwsze wrażenia z Japonii są niezapomniane, spodziewałam się palącego słońca, a w zamian dostałam ulewne deszcze.
Spacer w deszczu.
Pomimo wcześniejszych obaw, bez trudu dotarłam na miejsce spotkania z Yuki. Po zapoznaniu z nią i jej przyjaciółmi z IAESTE, wybraliśmy się do centrum, by kupić produkt pierwszej potrzeby, czyli telefon komórkowy z japońskim numerem. W Japonii nie da się przeżyć bez komórki. A przynajmniej takie odnoszę wrażenie, obserwując ludzi w metrze. Po wejściu do wagonu, większość z nich wyciąga telefony i zapamiętale stuka w klawisze/ekran?. Zupełnie jakby kontakt z telefonem podtrzymywał ich funkcje życiowe. A co jeśli rozładuje się bateria? Reanimacja potrzebna będzie nie tylko komórce, ale także właścicielowi? Ci pasażerowie, którzy nie korzystają w metrze z telefonu, zapadają w drzemkę, czyżby tryb oszczędzania energii?
Pierwsze spotkanie z Japończykami.
Następnie Yuki zabrała mnie do mojego nowego mieszkania. Przez najbliższe 2 miesiące mieszkać będę w żeńskim akademiku, a mój nowy adres to 3-5-18 Shakujiidai, Nerima-ku, Tōkyō-to, Japonia.
Mój akademik.
Powitana zostałam przez właściciela, który mówi wyłącznie po japońsku. Ja japońskiego nie znam w ogóle. Może poza kilkoma zwrotami grzecznościowymi. Jeżeli w pobliżu nie ma żadnej z mieszkanek akademika, władającej zarówno angielskim jak i japońskim, porozumiewamy się na migi. Do tej pory, o dziwo, z sukcesem.
Tabliczka na drzwiach mojego pokoju, z moim imieniem i nazwiskiem zapisanym Katakaną.
Poza mną mieszkankami akademika są głownie azjatki, do tej pory poznałam trzy japonki i chinkę. Odebrałam też pierwszą lekcję jedzenia pałeczkami, bo okazało się, że do tej pory robiłam to niepoprawnie.

Jutro czeka mnie pierwsze spotkanie z pracodawcą, w najbliższych dniach mam nadzieję poznać też innych studentów IAESTE.

Zapowiadają się interesujące dwa miesiące.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz