TECHNO-FRONTIERS
2013 Advanced Electronic & Mechatronic Devices and Components Exhibition.
Brzmi zachęcająco? Dla mnie brzmiało. Do tego stopnia, że postanowiłam
wykorzystać czterogodzinną przerwę w pracy
i choć na chwilę
zajrzeć na te
targi.
Zwłaszcza, że podobno odbywały
się całkiem blisko campusu uczelni. Mój informator zapomniał tylko wspomnieć,
że to blisko, to w tokijskich jednostkach jest mierzone. Ale czego nie robi się
dla nauki.
Centrum
wystawiennicze było imponujące,
budynki
z metalu i szkła, a przede wszystkim ogromna przestrzeń. Czułam się, jakbym
opuściła Tokio, tak różny był otaczajacy mnie krajobraz
od tego, który znałam wcześniej.
 |
| Mechaniczny krajobraz Tokio. |
W ogromnej hali znajdowały się setki wystawców oferujących najnowsze osiągnięcia nauki. Wśród wystawianego asortymentu można było znaleźć silniki elektryczne, urządzenia pomiarowe, zaawansowane roboty przemysłowe, odnawialne źródła energii, czujniki, najnowsze osiągnięcia z dziedziny materiałoznawstwa i motoryzacji i wiele innych. Znalazłam nawet robota AGV Kuka z kołami Mecanum :)
Zwiedzenie wszystkiego w ciągu jednego dnia było kompletnie niemożliwe, ale nawet ta niewielka część, jaką mogłam zobaczyć, zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Bo nawet jeśli już wcześniej miałam okazję być na tego typu targach, to nigdy w Tokio, czyli samym centrum nowoczesnych technologii.
 |
| TECHNO-FRONTIER 2012 |
Wieczorem, dla równowagi, wybraliśmy się na Mitama Matsuri Obon Festival czyli festwal lampionów. Istotą festiwalu jest 30 000 lampionów oswietlających drogę do Yasukuni Shrine. Podczas drogi do światyni można spróbować japońskich przysmaków (znalazłam nawet ciasteczka w kształcie Pikachu), a także zobaczyć pokazy tradycyjnego tańca czy występy bębniarzy.
 |
| Lampionowe ściany. |
Organizowany, w intencji zmarłych przodków, festiwal jest jednym z ulubionych festiwali Japończyków. A także kolejną okazją dla japonek, by włożyć tradycyjny strój czyli jukatę. Czemu jukatę, a nie kimono? Otóż, to jest kimono, a raczej jego specjalna letnia odmiana. Łatwiejsza do włożenia, niekrępująca ruchów i przede wszystkim dużo tańsza.
 |
| Japonki w tradycyjnych strojach. |
Kilka dni temu, sama zapragnęłam taką mieć, byłaby wspaniałą pamiątką z Japonii. Razem ze znajomą wybrałam się więc na zakupy. Gdy już udało nam się znaleźć jukaty idealne, postanowiłyśmy je przymierzyć, żeby ostatecznie przekonać się o trafności wyboru. I tu spotkała nas niespodzianka, bo stroje okazały się na nas za duże. Nawet te w najmniejszym rozmiarze. Na poprawki krawieckie żadna z nas nie miała ochoty, więc zrezygnowałyśmy z zakupu. O tym jak bardzo się pomyliłyśmy , dowiedziałyśmy sie dopiero później, przyglądając się jednej z tradycyjnie ubranych japonek, która swoją jukatę miałą upiętą w zupełnie inny sposób. Okazało się, że to nie jukaty były na nas za duże, tylko my nie umiałyśmy założyć ich w poprawny sposób. Ot, dwie europejki przyzwyczajone do zamków błyskawicznych i guzików.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz