sobota, 28 lipca 2012

"Just watch the fireworks"


Nie samą pracą student żyje, szczególnie gdy jest w Tokio.
Dwa dni temu, wybrałam się  wraz z kilkoma studentami  IAESTE do Roppongi w poszukiwaniu rozrywki. Roppongi to muzyczne i klubowe centrum Tokio,  każdy kto chce się dobrze bawić, znajdzie tu coś dla siebie. Nawet jeśli nie ma sprecyzowanego pomysłu na spędzenie wieczoru. Wystarczy przejść się główna ulicą, a propozycje pojawią się samoistnie, za pomocy naganiaczy, mających za zadanie  sprowadzić do klubu jak największą liczbę ludzi i przy okazji, zmotywować ich, do wydania w klubie, możliwie największej kwoty.
My, jako studenci, na nadmiar gotówki nie cierpieliśmy, więc o wyborze decydowały nie piękne słowa, a opłata za wstęp do klubu, a właściwie jej brak. Trafiliśmy więc do jednego z popularniejszych miejsc w Tokio. Naprawdę zatłoczonego klubu. Chwilami czułam się jak na koncercie rockowym, tyle razy ktoś nadepnął mi na stopę. Z tą różnicą, że na koncerty zwykłam zakładać glany, a nie szpilki.  Ale muzyka była dobra, towarzystwo również, bawiliśmy się świetnie, kto by się przejmował zmiażdżonym palcem. Lub dwoma.
Wyjście zaliczam więc do tych udanych, jednak, mimo wszystko, obyło się bez fajerwerków.

Fajerwerki były dopiero później. Konkretnie wczoraj,  na Sumida River Fireworks Festival. Jest to największy pokaz fajerwerków w Tokio, przyciągający tysiące zainteresowanych.
Japończycy naprawdę lubią fajerwerki. Po raz pierwszy od chwili gdy tu przyjechałam, widziałam emocje na ich twarzach, śmiali się, bili brawo, naprawdę przeżywali każdy kolejny wystrzał. 


Sam festiwal był jak jeden wielki piknik. Tłumy turystów i japończyków ubranych w tradycyjne jukaty zajmowały każdy centymetr wolnego miejsca nad brzegiem rzeki, już od południa oczekując na pokaz. A warto było czekać. Wieczorem niebo wypełniły,  układające się w coraz to bardziej fantazyjne wzory, wielokolorowe iskry, a wszędzie słychać było  huk wystrzałów.
Trwajace półtorej godziny show było niesamowite. Nawet jeśli było to tylko fajerwerki. A może aż?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz